• Za ile lat będziemy leczyć zęby tylko laserem?

Jest rok 2035. 45 proc. polskich lekarzy dentystów w codziennym kontakcie z pacjentami wykorzystuje technologię laserową, kolejnych kilkanaście procent szykuje się do zakupu takiego urządzenia. Pracy laserem uczą już od 3. roku studiów na uniwersytetach medycznych, a pacjenci szerokim łukiem omijają gabinety leczące wyłącznie konwencjonalnymi metodami. Spokojnie, to tylko futurystyczna wizja rozwoju polskiego rynku dentystycznego, będąc precyzyjniejszym – rynku laserów stomatologicznych. A może…?

– Nie więcej niż 10 proc. polskich lekarzy dentystów korzysta z laserów. Wynika to z niewiedzy, braku odpowiednich szkoleń czy codziennych przyzwyczajeń – mówiła w 2015 r. dr n. med. Kinga Grzech-Leśniak, argumentując powołanie do życia Polskiego Towarzystwa Stomatologii Laserowej, na niewiele przed rozpoczęciem 1. Kongresu PTSL w Krakowie. W tym samym czasie na rynku pojawił się pierwszy podręcznik poświęcony laserom w stomatologii („Lasery w stomatologii”) pod redakcją prof. Elżbiety Dembowskiej. Autorka, na bazie wieloletnich doświadczeń z tą technologią, w jednym z wywiadów postawiła tezę, że „ogromne możliwości zastosowań klinicznych laserów wskazują na to, że być w może, w przyszłości, stomatologii bez laserów w ogóle nie będzie”. Prof. Dembowska uwypuklała przede wszystkim na bakteriobójczy potencjał działania laserów. – W dobie oporności bakterii, w dobie zakażeń wirusowych czy spadku odporności pacjentów obciążonych wieloma schorzeniami ogólnoustrojowymi, urządzenia laserowe rozwiązują wiele problemów klinicznych – mówiła w rozmowie z portalem Dentowiza.pl.

Marzenie czy konieczność?

Mamy końcówkę 2017 r. Analitycy amerykańskich agencji prześcigają się w wyliczaniu coraz to bardziej różowych perspektyw rozwoju rynku laserów stomatologicznych na świecie. Według ich raportów, w ciągu ośmiu lat ma on zwiększyć swój wartość o prawie 100 mln dolarów (w 2024 r. będzie wart 278,4 mln dolarów). Dlaczego? Dominująca klasa średnia będzie miała coraz więcej pieniędzy oraz mocniejszą świadomość w zakresie zdrowia jamy ustnej. Śladami potrzeb pacjentów będą podążać inżynierowie, co raz dając porządnego kopa postępowi technologicznemu.

Gdy właściciele największych koncernów zacierają dłonie wczytując się w lekturę raportu, Kraków szykuje się na przyjęcie uczestników 2. Kongresu Polskiego Towarzystwa Stomatologii Laserowej (24-25 listopada 2017 r.). Organizatorzy w tytule wydarzenia stawiają otwarte pytanie – „Laser: marzenie czy konieczność?”

– Próbując odnieść się do perspektyw rynku, odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna – laser to konieczność. Natomiast jestem w pełni świadoma, że to ciągle nowa technologia i całkiem nowa filozofia leczenia, więc dla wielu jeszcze jakiś czas może być marzeniem. Dziś już nie mamy wątpliwości, że laseroterapia świetnie sprawdza się w leczeniu nadwrażliwości, że dzięki niej w endodoncji dokonała się rewolucja, o zastosowaniu w periodontologii powstało już wiele prac naukowych, tak samo jak o tym, że laser genialnie wybiela zęby. Kluczem jest edukacja – mówi dziś dr Kinga Grzech-Leśniak, prezydent Polskiego Towarzystwa Stomatologii Laserowej.

Zrozumieć, aby być zadowolonym

Pozostajemy w czasie rzeczywistym. Szukanie świadectw skuteczności laserów w codziennym użytku nie jest specjalnie skomplikowane. Dr Michał Nawrocki otwarcie przyznaje, że laser pomaga w większości procedur. – We endodoncji używamy lasera do tzw. głębokiej dezynfekcji kanałów korzeniowych, dzięki czemu uzyskujemy niespotykaną dotąd możliwość oczyszczania i dezynfekcji kanałów, bocznych odgałęzień, a nawet tkanek okołowierzchołkowych. W implantologii każdy zabieg kończy się tak zwaną biomodulacją tkanek, dzięki czemu uzyskujemy szybsze i lepsze gojenie, często bez obrzęków i dolegliwości bólowych. Laser jest również wykorzystywany podczas zabiegów na kości, do dystrakcji wyrostka, jej ablacji, usuwania ziarniny czy dezynfekcji przed implantacją. Również dzięki zastosowaniu lasera Er:YAG przy odsłanianiu implantów przed założeniem śrub gojących jesteśmy w stanie wykonywać skanowanie lub wyciski znacznie szybciej w porównaniu do tradycyjnych metod – wylicza.

Dr Rafał Wiench mówi, że laser usprawnił w jego praktyce wiele tradycyjnych procedur periodontologicznych, skrócił czas leczenia, zmniejszył ilość powikłań, a tym samym zmniejszył koszty leczenia. Jak przyznaje, dzięki laserowi diodowemu może realizować badania dotyczące alternatywnych metod usuwających drobnoustroje (grzybice) z powierzchni błony śluzowej i płyty protez.

Mało? Prof. Małgorzata Pietruska ma znakomite wyniki regeneracji tkanek przy użyciu lasera. Prof. Marzena Dominiak niezliczone dowody, że laser erbowo-jagowy może wspomagać terapię leczenia chrapania i bruksizmu. Prof. Wojciech Młynarski zwraca uwagę na coraz częstsze zastosowanie niskoenergetycznej terapii laserowej (LLLT) w profilaktyce i leczeniu uszkodzeń jamy ustnej u dzieci leczonych na nowotwory, a dr  n. med. Maciej Michalak mówi o korzyściach z nieablacyjnej depigmentacji dziąsła niebieskim laserem.

Fanów laseroterapii w stomatologii nie brakuje także za granicą. Prof. Umberto Romeo z Włoch zapewnia, że chirurgia laserowa jest alternatywą dla elektrokauteryzacji oraz kriochirurgii w leczeniu leukoplakii. – Badania nad kliniczną skutecznością chirurgii laserowej w leczeniu leukoplakii jamy ustnej wykazały, że chirurgia laserowa nie tylko zapobiega nawrotom i zezłośliwieniu zmiany, ale również powikłaniom pozabiegowym – podaje. Prof. Roly Kornblit przekonuje, że laser rewolucjonizuje podejście do leczenia próchnicy dzieci, będąc narzędziem idealnie wpisującym się w standard stomatologii minimalnie inwazyjnej. Dr IlayMaden z powodzeniem wykorzystuje laser podczas rozwiązywania problemów z periimplantitis. – Laser nie jest magiczną różdżką, za którą wielu chciałoby go uważać, ale pomaga przygotować sprzyjające środowisko dla gojenia nawet w wysoce skomplikowanej sytuacji klinicznej – podkreśla.

Rynek jest gotowy

Cofamy się do 2014 r. i wywiadu udzielonego przez Marcina Pokorę i Esterę Łoskot z firmy Lasotronix magazynowi „Laser” (wydawnictwo Dental Tribune).

– Aktualny kierunek stomatologii laserowej zmierza do tego, aby każdy unit stomatologiczny mógł być wyposażony w urządzenie laserowe do podstawowych zastosowań w chirurgii, periodontologii, endodoncji i wybielania, a być może także w zabiegach przeciwbólowych. Realizacja tych nowych trendów jest już całkiem bliska – powiedział wtedy prezes firmy.

Rynek z pewnością jest na to gotowy. Jest gotowy spełnić każde oczekiwanie dentysty. Producenci i dystrybutorzy posiadają w ofercie sprzęt na każdą kieszeń. Ta kieszeń oczywiście nie może być zupełnie pusta, bo ta technologia musi kosztować – od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych. Co najistotniejsze, firmy są gotowe wesprzeć merytorycznie nawet największego laika.

– Kupno lasera jest zarówno dla nas, jak i dla dentysty pierwszym krokiem. Dla nas to początek możliwie pełnego pokazania nowych horyzontów, które otwierają się przed dentystą wraz z poczynioną inwestycją. A dla dentysty? To start w drogę wiodącą do odkrywania nowych możliwości zawodowych, a są one praktycznie nieograniczone – podkreślał w jednym z wywiadów Michał Madej z firmy BTL Poland.

Podobnym głosem mówią inni producenci lub dystrybutorzy. W pakiecie z produktem gwarantują niezbędną dawkę wiedzy, podkreślając, że właśnie tylko wiedza pozwoli na bezpieczne i skuteczne wykorzystywanie zaklętych w nich możliwości.

Z pewnością nie mieliby nic naprzeciwko, aby futurystyczna wizja z początku tekstu ziściła się możliwie szybko.

Łukasz Sowa

Zarejestruj się na Kongres